O hipnozie inaczej

NŚ 6/23, s.
nad. 04/11/22
AO – 10/11/22
PC – 01/12/22
WCH – 06/12/22
AO – 09/12/22
zn. 15 678 + 6 fot.

O hipnozie inaczej

… z Grzegorzem Halkiewem, szefem Instytutu NeuroTransgresji, rozmawia Anna Dąbrowska

Grzegorza Halkiewa poznałam kilkanaście lat temu. Byłam wówczas uczestniczką warsztatu Hipnoza energetyczna, na którym prowadził zajęcia, ale do współuczestnictwa w prezentacji omawianego zjawiska zaprosił kilku specjalistów. Uczestnikami kursu byli m.in. dwaj lekarze, pielęgniarka, absolwentka akademii medycznej (z pasją prowadząca ośrodek dla uzależnionych), lecz również – co mnie wówczas zaskoczyło – reprezentanci zawodów artystycznych oraz kilka młodych osób, którym udało się uwolnić od nałogów.

Parodniowe zajęcia okazały się niezwykle interesujące. Różne opinie uczestników o funkcjach hipnozy skonfrontowane zostały ze spokojem prowadzącego oraz kolejnymi metodami relaksacyjnymi, wyciszającymi emocje kursantów.

W drugim dniu zajęć wyraziłam zgodę na ujawnienie u mnie jakiejś siły wewnętrznej, której sobie nie uświadamiałam. Jeden ze specjalistów wspierających Grzegorza, obrzucił mnie skupionym wzrokiem i orzekł, że mogę uczestniczyć w tej prezentacji.

Poddając się hipnozie byłam kompletnie wyciszona i rozluźniona. Po chwili zawisłam na oparciach dwóch krzeseł (zabezpieczonych przez dwie osoby), zaczepiona o nie z jednej strony kręgami szyjnymi, z drugiej przegubami stóp. Nie miałam odczucia, że to jest trudne. Prowadzący lekko nacisnął mój brzuch, po czym posadził na mnie inną, dość tęgą uczestniczkę kursu. Nie odczuwałam żadnego ciężaru i spokojnie służyłam siedzącej na mnie osobie za ławkę. Zjawisko to dość długo zajmowało moją uwagę, szukałam bowiem indywidualnej interpretacji tego zdarzenia. Nic dziwnego, że skłoniło mnie to do ukończenia kolejnych kursów, prowadzonych przez Grzegorza Halkiewa, ale też do przeprowadzenia z nim wywiadu.

***

 ● Według pana najprostsza definicja hipnozy brzmi: „Umiejętność świadomego zarządzania zasobami podświadomości”. Jak to przekłada się na praktykę?

  – Bez zdefiniowania czym jest świadomość, nie możemy przejść do omawiania zjawiska hipnozy. Nie można mówić o hipnozie oraz działaniu na podświadomość, jeśli się nie wie, jak przebiegają u człowieka procesy neurologiczne. Jesteśmy uwarunkowani rzeczywistością i wciąż skupiamy się na innych, na tym, co się dzieje na zewnątrz nas. A rozpoznania własnej świadomości nie możemy dokonać tylko na podstawie obserwacji zewnętrznych wydarzeń. Tu konieczne jest zwrócenie uwagi na siebie, swoje wnętrze.

Świadomość – najkrócej mówiąc – to umiejętność przyglądania się własnym procesom myślowym: Co się budzi w mojej głowie, gdy obserwuję innych, gdy ich oceniam? Gdzie w jednej chwili pojawia się coś za, by w następnym momencie pojawiło się coś przeciw. Gdy mamy zdolność do obserwacji tych procesów, decyzję podejmujemy po rozważeniu obu możliwości, tej za i tej przeciw. Jest to możliwe, gdy utrzymujemy umysł w stanie neutralnym (alfa). Nie reagujemy wówczas emocjonalnie, nie zachowujemy się jak automat. Dopiero wtedy możemy przyglądać się sobie i własnej podświadomości. Większość z nas na co dzień jednak działa bez korelacji świadomości z podświadomością. Pozwala, by wydarzenia kierowały człowiekiem, a nie on wydarzeniami. Wtedy jesteś w stanie beta. Warunki zewnętrzne cię porywają.

Jest takie pojęcie – flow. Oznacza bycie w strumieniu wydarzeń. Czasem bywa to niezwykle korzystne, bo np. robisz coś, czego, jak się wydaje, nie ma w zestawie twoich umiejętności wykonawczych. Przed laty budowałem budę dla psa. Pomyślałem, że jestem wspaniałym cieślą. Przywołałem w ten sposób umiejętności ciesielskie, jakie są udziałem wykwalifikowanych rzemieślników. Skorzystałem z ogólnej puli wiedzy, której wcześniej nie miałem w sobie i… powstała całkiem ładna budowla.

I tu rodzi się pytanie. Gdzie mieści się świadomość Homo sapiens? Na pewno nie wewnątrz naszego ludzkiego ciała, bo informacji o budowaniu psiej budy nigdy nie zgłębiałem – uzyskałem je z przestrzeni morfogenetycznej, wyrastającej poza moją fizyczność, czy nawet najbliższe otoczenie.

Bycie człowiekiem, to nic innego, jak umiejętność dostrzegania. Dostrzegasz w sobie głód, radość, niechęć, ale nie jesteś ani głodem, ani radością – to również wznoszenie się ponad to, z czym się utożsamiasz.

  ● Wzdragał się pan na słowo „Kosmos”, gdy nawiązaliśmy kontakt, a już na początku naszego spotkania pada przykład zjawiska energetycznego, które dowodzi, że korzysta pan z przestrzeni Kosmosu. I to w praktyce.

  Hm…

  Wracając do zasad hipnozy. To proces wchodzenia w wymiar absolutnej ciszy ciała, umysłu i emocji. Czy bycie w stanie theta jest zatem stanem hipnozy?

– Do niedawna tak zwykliśmy uważać. Jednak dzisiaj, gdy znane są prace Miltona Ericksona, wiadomo, że w stan hipnozy można wprowadzić bez trudu również osobę rozemocjonowaną, pobudzoną i aktywną. Uzyskanie tego stanu jest bardziej sprawą technik, opanowania oraz umiejętności hipnotyzera, niż kondycji umysłu osoby hipnotyzowanej. To umiejętność wprowadzenia człowieka w pewne ramy. Ukazanie mu, jak można się koncentrować, utrzymywać ten stan w sobie i dzięki temu zarządzać sobą, a także kreować swoją rzeczywistość. Mówi się, że jeśli ktoś umie utrzymać świadomość w stanie delta (tzn. w bardzo niskich częstotliwościach pracy mózgu), może sterować zjawiskami przyrody. Może to fikcja, a może prawda. O osobach umiejących utrzymać neutralność i wysoki stopień koncentracji sądzi się, iż mogą zarządzać materią świata. A przy okazji, hipnoza z pewnością rozwinęła się dzięki temu, że ktoś chciał zapanować nad kimś innym. Nie należy jednak zbytnio się tym niepokoić, bo dzięki temu rozwinęła się również wiedza o możliwościach człowieka, jego oddziaływaniach na siebie, otoczenie i przyrodę. Każdy manipuluje, aby uzyskać to, na czym mu zależy – choć mało kto potrafi się do tego przyznać.

 ● Skąd bierze się powszechne przekonanie o tym, że hipnoza jest groźna?

– Początek istnienia ludzkości, to czas, gdy miała ona dostęp do przestrzeni energetycznych świata, spostrzegała tzw. przestrzenie ducha. Jednak bez silnej identyfikacji ja. Zadaniem ludzkości było jednak wykształcenie indywidualności i ciała fizycznego. Ewolucja wymagała więc zamknięcia strefy komfortu bycia u Boga. Jednostkę ludzką wprawdzie wyposażono w zmysły, jednak skierowane one zostały nie na postrzeganie przestrzeni energetycznych, tak jak wcześniej, a na postrzeganie materii. Dzięki temu człowiek, jako byt energetyczno-fizyczny, zaczął wypracowywać indywidualność, zyskiwać samodzielność. Zamknięcie na świat duchowy i fizyczny sprawiło, że stan hipnozy postrzegamy jako kierowany z zewnątrz, umożliwiający sterowanie działaniami ludzi, traktujemy go jako przeszkodę w świadomym rozwoju.    

To jednak dawne spojrzenie. Dziś bycie samodzielnym, niezależnym – oznacza świadome decydowanie o własnych emocjach, a nie utożsamianie się z tymi emocjami. Tylko że we współczesnej rzeczywistości niestety nadal większość z nas jest emocjami. Ludzie ci muszą kierować się obowiązującymi standardami, normami zachowań, zbiorowymi przekonaniami, które ktoś im narzuca. A hipnoza jest ukazywana jako niebezpieczeństwo, ponieważ rządzący duszami nie chcą, by w powszechnej świadomości znalazła się wiedza, z której oni sami korzystają programując masy.

Czym różni się relaksacja od medytacji oraz seansu hipnozy?

– Współczesna fizyka kwantowa już dostrzega, że umiejętność wejścia w stan neutralnej koncentracji umożliwia zarządzanie rzeczywistością, a nawet jej tworzenie. Wiemy też, że poprzez psychomanipulację możemy zmieniać zachowania i uwarunkowania swoje, a także innych ludzi. Próbując zrozumieć czym jest medytacja w tradycji jogicznej, możemy przeanalizować ośmiostopniową ścieżkę jogi wg systemu Patańjdźalego (III w. n.e.):

1. Yama – zakazy moralne

2. Niyama – nakazy moralne

3. Asana – praca z ciałem

4. Pranajama – praca z oddechem

5. Pratyahara – wycofanie zmysłów

6. Dharana – koncentracja

7. Dhyana – medytacja

8. Samadhi – kontemplacja

Hipnoza to postrzeganie i umiejętność wywoływania wyżej wymienionych stanów, a więc jest to nauka o świadomości, jak i medytacja świadomości.

Poruszając kwestię hipnozy, będziemy rozmawiać o świadomości, podświadomości, a może nawet o wulkanach, reinkarnacji, męskim i żeńskim wyznaczniku istnienia, identyfikacji z rodziną. Możemy nie znać swoich przodków, odciąć się kompletnie od rodziny, a jednak – świadomie lub nie – jesteśmy nośnikami pewnych cech, typów zachowań, reakcji, czy zahamowań.

Z poprzedniego pokolenia przejmujemy zapisy energetyczne, które czasem czynią nas niewolnikami jakiegoś programu, a innym razem dodają sił. Odczuwamy wówczas niewygodny przymus do określonych zachowań, buntujemy się, lecz nie potrafimy samodzielnie uwolnić się z tego uwikłania lub odwrotnie – otrzymujemy wsparcie przodków. Techniki regresu lub ustawienia hellingerowskie podczas hipnozy mogą być niezwykle pomocne w usuwaniu problemów tego rodzaju. Nie jest tak naprawdę ważne, aby rozumieć istotę problemu, istotna rzecz, to umieć wyjść z trudnej sytuacji. A tego można właśnie doświadczyć podczas hipnoterapii. Życie ma bowiem także wymiar psychiczny oraz energetyczny, a nie tylko fizyczny. Wiedza o tym, a także umiejętność dokonania zmian sprawiają, że człowiek zaczyna inaczej funkcjonować, żyć. Zajmując się od wielu lat hipnozą i bioenergoterapią spostrzegłem, że te dwie dyscypliny dają świetne wyniki w neutralizacji problemów. Gdy umiesz znaleźć punkty, gdzie emocje wchodzą zbyt silnie w energetykę osoby, powodując blokady w jej ciele i chorobę, nie musisz odwoływać się do szczegółowej analizy psychologicznej, by wesprzeć pacjenta. Po prostu dokonujesz w hipnozie potrzebnych, oczekiwanych zmian.

Czy bez udziału psychoterapeuty lub hipnoterapeuty indywidualna osoba może uwolnić się samodzielnie np. od natręctw myślowych, zahamować destrukcyjne gry umysłu?

 – Tak, gdy dostrzeże, co ten negatywny stan wywołuje. Najbardziej działa na nas to, na czym skupiamy naszą uwagę i poświęcamy temu czas.

Człowieka najbardziej niszczą tzw. larwy myślowe, wirusy myślowe. Aby sobie z nimi poradzić, trzeba zobaczyć siebie w całości. Rozeznać, czym są emocje, myśli, a co jest sprawą ciała. Jeśli człowiek mówi, że chce coś w sobie poprawić, ale nie umie, to oznacza, że nie widzi siebie w całości. Jest zbytnio skupiony na ciele czy emocjach, albo na umyśle. Biomasaże mają zbawienny wpływ zarówno w procesie uwalniania bloków psychicznych, jak i zatorów mięśniowych. Natomiast przestrzenie myślowe niezwykle skutecznie czyszczą się i neutralizują poprzez zmianę, choćby czasową, środowiska – np. urlop, wyjazd do sanatorium.

Dlaczego hipnoterapii nie propagują środowiska medyczne? Czego boją się lekarze? Czy niechęć jest wynikiem niemożności zobaczenia funkcji poza ciałem, niedopuszczania pojęcia energii, siły myśli, którą można wykorzystać do kreowania zdrowia?

– Trzeba wejść w świat energii, by całościowo rozważyć ten problem. Wielu osobom trudno na to przystać, ponieważ oficjalna nauka niechętnie mówi o świecie energii. Naukowcy wielu dziedzin, choć mierzą aparaturą istnienie i działanie energii (zdjęcia ukazujące ogniska zapalne w organizmie człowieka, jak rentgen, tomograf, rezonans magnetyczny przedstawiają rejestr energetycznych zmian), to wolą Homo sapiens traktować jak maszynę, w której popsuła się jakaś część i reperować ją lub wymienić. Przyczyn chorób szukają tylko w fizycznym przejawie. Pomijają cały świat myśli, przekonań, emocji. Odcinają się tym samym od całościowego poznania człowieka oraz mechanizmów rządzących rzeczywistością. Zostawiają świat energii, który tworzy zdarzenia realne myślicielom, wizjonerom, poetom. Chociaż środowiska medyczne zaczynają już dostrzegać konieczność wprowadzenia w swoje praktyki dziedzin dotychczas ignorowanych.

„Wiedza jest mocą.”. Czy dzięki hipnozie możemy zyskać wiedzę o sobie?

– Oczywiście, hipnoza może zapoczątkować poznawanie siebie, nauczyć lepszego postrzegania. Unaocznić, czym jest stan ciszy, pustki i jakie z tego wynikają korzyści. Ale wprowadzanie tego w życie zależy już od indywidualnego człowieka.

Wiadomo, jakie korzyści można uzyskać dzięki wejściu w stan hipnozy. Niepokojące jednak jest to, gdy licencjonowany hipnotyzer produkuje film, na którym, czyniąc z kursanta medium, wprowadza weń (bez wcześniejszego uzgodnienia) jakiegoś „ducha”, czy bliżej nieokreślony „byt”. To sytuacja wielce niekomfortowa. Kursant powinien mieć poczucie bezpieczeństwa. Czy nonszalanckie postępowanie organizatora nie dyskredytuje jego fachowości?

– Fachowości nie. Prawdopodobnie i medium zdawało sobie sprawę z tego, co i dlaczego robi… Jednak film może rzeczywiście sprawiać wrażenie potknięcia. Nie byłem obecny podczas jej kręcenia tego filmu, toteż nie wiem, jakie były warunki jego powstania.

Często na seans hipnotyczny decydują się osoby, które mają jakiś problem ze sobą (choć same uważają, że problemem są inni). Czują się ofiarami, którym coś lub ktoś uniemożliwia bycie twórczym. Czy hipnoza/hipnoterapia potrafi przekształcić ofiarę w twórcę?

– Tak, to jest możliwe, ale nie stanie się tak bez woli i udziału zainteresowanego. Można prowadzić treningi, które pomogą porzucić dotychczasowe wzorce zachowań, czyniące z człowieka ofiarę. Można wprowadzać inne modele postępowania oraz reakcji, ale przysłowiową kropkę nad i musi postawić ten, kto chce być twórcą.

 Czy w załatwieniu tego problemu może pomóc pańska ciekawie skonstruowana teza: „Nie to, czego nie wiesz jest źródłem twoich kłopotów, lecz wywołuje je to, co uważasz, że nie jest ich źródłem. A to, co wiesz nie wiedząc, że to wiesz, jest źródłem jeszcze większych kłopotów”.

 – Oby tak było!

Jak to jest z NLP? Neurolingwistyczne programowanie jako metoda spełniania marzeń zyskuje coraz większą popularność. Dzięki szkoleniom w tej dyscyplinie można podobno uporać się z ogromem współczesnych problemów. Nabrać pewności siebie, lepiej poradzić sobie w życiu zawodowym, ale i zdobyć dowolną kobietę, odnaleźć swojego „księcia”… NLP „uczy”, jak wykorzystać wiedzę i pokonać „drugiego”. Czy lansowanie takiego spełniania marzeń jest przyzwoite z czysto ludzkiego punktu widzenia? Nawet Andrzej Batko – „numer 1” w polskiej szkole NLP, nie ukrywa, że słowa mogą być bronią, narkotykiem… A o sztuce perswazji, którą się w NLP doskonali, mówi jako o języku wpływu i manipulacji.

– Metoda NLP ma różne oblicza, w tym rozwiniętą sztukę perswazji. Całokształt stosunków panujących na planecie od wieków opiera się na tym samym. Z drugiej strony mogę powiedzieć, że hipnoterapia w NLP pomaga poznać głębiej człowieka, rozpoznać funkcjonujące w nim: mechanizmy, uwarunkowania, nawyki, cechy.

Pańskie publikacje cechuje poważna rozwaga, dążenie, by dotrzeć do głębi człowieka. Czy nie ma sprzeczności w jednoczesnym uprawianiu „prestidigitacji”, typu noże przylepione do czoła, żelazka do pleców, legowisko z potłuczonego szkła, biegi po rozżarzonych węglach?

– A dlaczego wszystko musi być śmiertelnie poważne? Ja na swoich warsztatach stosuję te, jak to pani nazwała, prestidigitacje. A służą one do tego, by przełamywać standardy i przekonania umysłowe. Jeśli, dzięki pewnemu zabiegowi myślowemu, można przebiec po rozżarzonych węglach, skoczyć bez uszczerbku na potłuczone szkło, przylepić do czoła łyżkę, tym łatwiej wkraczać w poważniejszą tematykę, związaną ze świadomością człowieka i jego uwarunkowań.

Fot. z archiwum A. Dąbrowskiej

Ramka:

Grzegorz Halkiew – starszy Cechu Naturopatów i Hipnotyzerów oraz Dyrektor Akademii Doskonalenia Zawodowego. Naturopata, wykładowca Zawodowego Kursu Hipnoterapii Integracyjnej. Od 2004 r. zajmuje się badaniem pól świadomości oraz ich oddziaływania energetycznego na dynamikę wydarzeń. Na wykładach dowodzi fałszywego postrzegania dualizmu materii i duchowości, znajdując dla nich wspólne pole energetyczne.

O hipnozie inaczej
Anna Dąbrowska, Dzień dzisiejszy, Uśmiech Nieśmiertelności
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.